28.02 nasze pierwsze spotkanie
o godz.13.00 stawiliśmy sie w ośrodku, przeczytano nam informacje na temat W. i zapytano czy nadal jestesmy zdecydowani- NO JASNE :)
razem z miłą panią z ośrodka pojechaliśmy do "domu" W. weszliśmi mała była na rękach opiekunki, ze smoczkiem, czekali na nas w kuchni, nie zapomne tego widoku, mam go w pamięci juz wyrytego.
Wesołki z nami nie było, bo była chora, nie wiedziała nawet o niczym, dopiero po powrocie jej powiedzieliśmy, ze będzie miała siostrę :) tej reakcji tez nie zapomnę, zdziwienie i poźniejsza radość przeogromna...
"...Wiktoria jest słodka oczka ma tak pieknie niebieskie i rzęsy długie- fiu fiu, nawet sie pobawiła ze mną troszke widac, ze dbaja o nią i jest oczkiem w głowie w tej rodzinie- dom opiekuńczy. przywiązali sie do niej...
W. lubi sie wygłupiac i nie ma z nia jakichs wiekszych problemów, zdrowotnych czy wychowawczych, rozwija sie prawidłowo, mówi głownie po swojemu no i ma charakterek podobno( o czym się poźniej przekonamy ;P )- to bedzie pasowała jak ulał do nas:) ach mowie Wam, nie wierzyłam juz, na serio nie wierzyłam, miałam chęć zadzwonic i powiedziec, ze nie daje rady dłuzej czekac i rezygnujemy... a tu taka niespodzianka! ale to bedzie szok dla wielu! :)
juz przewertowalismy strych i mamy na szczescie fotelik, zabawki, bo schowałam do kartonów.. trzeba bedzie sie usmiechnąc do kolezanki w sklepie, zeby jakis rabat dała na ubranka.
Wesołka jest wniebowzieta, powiedzielismy dzisiaj jej o siostrze- juz przezywa jak to bedzie i mowi ciagle, ze doczekac sie nie moze. najgorsze, ze teraz chora, znowu na antybiotyku i nie moze z nami tam jechac. a my bedziemy jeździć czesto dopoki nie uda sie jej do nas zabrac...."
Od tego dnia wszystko potoczyło się dosyc szybko, choć dla nas trwało to wieki. czekalismy na decyzje o pieczy i 13 marca sędzia ją wydał. 14 marca poinformowano nas, ze możemy W. zabrać do siebie....
01.03 kolejna wizyta :)
tym razem W. spała kiedy przyjechalismy tzn właśnie wstała. usiedlismy obok jej łóżeczka i W. obserwowała nas spokojnie i badawczo. lezałaby tak długo jeszcze, ale w końcu wzięłam ją na kolanko i poogladaliśmy ksiązeczki, potem typowe wertowanie damskiej torebki urządziliśmy :) przyznam, ze cięzko było ją opuszczać, smutno ją zostawiać.
teraz sie umowiliśmy na niedziele: 04.03, w sobote maja impreze rodzinna i pani prosiła aby to niedziela była. jak ja to wytrzymam??? M. jednak inaczej to znosi, lajtowo bardziej.
w OA doradzali ze 2-3 spotkania, bo wiecej niewiele dadzą i tak trzeba bedzie zrobić to drastyczne ciecie. no ale ja z tesknoty usycham:)
04.03. niedziela
"...a dzis dzień u W. uswiadomił nas, ze biedna malutka bardzo przeżyje tę zmianę, wiecie ona jest taka kochana i madra, chyba czuje co ją czeka. pani ciocia mowiła, że bedzie dzwonic w poniedziałek do OA zeby przyspieszyli jakos w sądzie, ma sie dowiedzieć jaki sedzia to prowadzi. mowi, ze im szybciej tym lepiej, a nasze wizyty w sumie na niewiele sie zdają i tak to będzie szok ogromny. widac, że jest z nimi żżyta, kiedy przyszła do nich tez mieli z nia przejscia spore na początku. mocne kciuki i modlitwy potrzebne...."
tak to wyglądało po trzeciej wizycie.
07.03. spotkanie siostrzyczek :)
"...nio i co do spotkania, to wiecie co, bardzo dobrze, że Wesołka w koncu z nami pojechała, oczywiscie dowiedziała sie o wizycie przed samym wyjazdem, co by spokojna była w ciagu dnia. dziewczyny obie sie sobie spodobały. Wesołka zachwycona, juz dalej planuje co jej odda i jak sie bedzie opiekowac, a W. dzis -choc miała dzis tzw ciężki dzień- przy nas sie ozywiła i czarowała usmieszkiem. potrafi sie pieknie sama bawic, pani ciocia móww, ze przez dłuzszy czas tak moze. szkoda, że apartau nie wzielismy. no i po dzisiejszym dniu jestem dobrej mysli, że dzieki obecnosci Wesołki W. szybciej sie u nas "rozkręci" )))) jestem bardzo szczesliwa!..."
08.03 dalej czekamy
"...w sądzie pani mi wszystko ładnie powiedziała, tylko, ze sędzia zarzadził jeszcze kuratora, dał czas 2 dni, wczoraj zarządzenie dzis pani kurator sie pojawiła, ale wtedy kiedy nas nie było. w skrzynce zostawiła wezwanie na jutro do siebie. no i trza sie z roboty zwolnic i jechac, miałam nadziej, ze kurator wpadnie wieczorem jakos, przeciez przewaznie ludzie pracują.
a w robocie nie wiem w co palce włożyć, pani kierownik zapowiedziała, ze mam zrobić jak najwięcej i jeszcze dołożyła co nieco, najwyzej sie nie wyrobie, nie bede sie tym przejmowac teraz co innego jest wazniejsze i juz...."
09.03 kuratorka
"...u pani kuratorki byliśmy, uwazam, ze to kompletnie bez sensu, no ale sedzia kazał nie było wyjscia. kobitka pytała o to co w osrodku juz dawno wiedzieli. poza tym miała tak tłuste włosy, ze cieżko było sie skupic ;P takie sprawdzanie to tylko strata czasu.
powiedziała, ze jeszcze w piątek wyśle sedziemu wywiad i w pon. powinna byc juz decyzja. a u nas wszystko w zasadzie gotowe, wózek tylko musze odebrac i pieluchy kupić :)..."
10.03 ostatnia wizyta :)
"...byliśmy u W., to były najfajniejsze odwiedziny. mała sama juz chciała na ręce do mnie, Wesołce posiedziała na kolanach, a i do M. by poszła, ale tatuś chyba potrzebuje sie oswoić u siebie.
Wesołka ma teraz nowa zabawe, powyciagała wszystkie lalki i przygarnia niechciane dzieci ..."
14.03 przybycie do domu.
Niezapomniane wrażenia. odebraliśmy W. ok godz 17.30. droga do domu w samochodzie przebiegła bez problemów. myśle, ze obecność Wesołki wiele dała. tak samo na kolejne godziny i dni, obecność drugiego dziecka pomogła W. sie zaaklimatyzować. Dziewczyny do wieczora bawiły sie w akuku, gonianego...a poza tym wszyscy napatrzeć sie niemoglismy na NASZE NOWE WIELKIE SZCZĘŚCIE.
piątek, 6 kwietnia 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)
