witajcie w mojej krainie

w krainie matki doświadczonej ....


...mamy ANIOŁKA -Wyjątkowego 28.07.2009-06.08.2009...
... mamy Wesołki -SŁODKIEJ od 10.2010....







poniedziałek, 22 lutego 2010

którędy pójść?

Którą wybrać z dróg?
Niczym słowa piosenki brzmią te słowa od ... no ponad tygodnia w sumie, w mojej biednej głowie. Głowa biedna, bo odpowiedziec nie potrafi i słowa te dalej ją gnębią i gnębią. Ba nawet czuję jakis dziwny nacisk, żeby sie śpieszyć, ale jak wiadomo pośpiech jest złym doradcą, więc staram się wrzucić mniejszy bieg. Wyjazd dwudniowy niewiele pomógł, choć na to liczyłam. A może pomógł jeno ja jeszcze o tym nie wiem? W końcu do paru wniosków istotnych doszłam: wiem, że chciałabym, a boję się ;) Wiem, że nie powinnam zrezygnować tylko wybrać i działać.
W które drzwi wejść? żeby dobrze na tym wyjść ;) Jedne z tych drzwi otworzyły sie szerzej w niedzielny poranek, promienie słońca obudziły moją biedną głowę i troszke jej rozjaśniły, chwilowo niestety.
Na pewno droga ta nie będzie łatwa, ani jedna ani druga. No tak bo są dwie drogi, które prowadzą do kolejnego Przeogromnego Szczęścia. Każda z nich będzie sie wydawała długa w swej niepewności i niecierpliwości. Powiedzmy, że znam je obie, jedną lepiej, drugą gorzej.... może Nasz Drugi - Wyjątkowy mi  podpowie jakoś?
Halo najwyższy czas omówić sprawę dokładnie z moim M, w końcu to on zaczął ten temat i jest jakby niezbędny w obu przypadkach :)

Kciuki i modły mile widziane.

środa, 10 lutego 2010

Pieści moje uszy....



Ten głos pieści moje uszy, rozpływa sie upojnie w mojej głowie... (szkoda, że nie osobiście;) )
mam małego bzika na jego punkcie, no dobra dużego bzika :)
Dziś ukoił moje nerwy, obniżył ciśnienie, które podnieśli mi w sądzie.
W szafirkowej sprawie doszło kolejne "ale" i skutecznie opóźnia nasze działanie.
Takie duże "ale" z powodu braku małych chęci.
Nic to Garnek- śpiewaj!

wtorek, 9 lutego 2010

szklanka do połowy pusta, czy pełna?

Cieszyć się z tego co było?
Czy smucić z tego, że już nie ma?

Od listopada codziennie mamy swoją rocznicę, rok temu jeszcze byłeś, cieszyłam się z Twojej obecności.
Codziennie prawie myślę sobie, rok temu to, rok temu tamto.... Cieszę się, że byłeś.... mogło Cię przecież w ogóle nie być.... dzięki temu, że byłeś poznałam parę niesamowicie niesamowitych kobiet. Na razie tylko wirtualnie, ale mimo to i tak jestem o wiele bogatsza. Zakładam oczywiście, że nie cierpiałeś... bo jeśli tak to nic nie jest tego warte.
Prawda jest taka, że życie trzeba brać takim jakie jest, nie mamy wyjścia. Pewnych rzeczy nie zmienimy i nie na wszystko mamy wpływ. Tak więc żyję dalej. Staram sie cieszyć z każdego dnia, choć są to dni bez Ciebie, bez Twojego uśmieszku, głosiku i postępów w rozwoju.... Staram się, ciągle się staram, czasem już nawet to jakoś samo wychodzi.
Czyli co, trzeba sie cieszyć z tego co było i z tego co jest. Wspominać radośnie i raczej tylko te dobre chwile....
Dziś mi wyszło, że szklanka do połowy pełna :) takich dni jak najwięcej i sobie i wszystkim dookoła życzę!

Poza tym mamy nasz największy Skarb- Wesołkę, z nią to czasami z tej szklanki, aż się wylewa :)

poniedziałek, 8 lutego 2010

łyżwianie :) - niezapomniana niedziela

Wczoraj Wesołko pierwszy raz miałaś okazję jeździć na łyżwach, o przepraszam drugi! Własnie sie natknęłam na zdjęcie sprzed 5 lat, mieszkałaś w moim brzuszku, więc jeździłaś razem ze mną. Wczoraj samodzielnie pierwszy raz z łyżwami na swoich nogach :) Od wczoraj ciagle zadaję sobie pytanie, dlaczego tak długo to odwlekalismy, bo przecież Ty łyżwianie masz we krwi....

Tutaj u mamusi razem z tatusiem :)
















Niedziela, jedna z lepszych od dłuższego czasu, nabrałam sił, bo to jest to co lubię robić. Tymbardziej sie się ciesze, że Tobie też się spodobało.
Będziemy sobie jeździć tak często jak tylko się da, przy sprzyjających warunkach zdrowotnych przynajmniej raz na weeekend. Jakie to szczęście, że moje rzs oszczędziło mi nogi, nadgarstek może sobie być sztywny ile chce, mam go w nosie :P

To wielka frajda tak patrzeć na Ciebie kiedy przebierasz swoimi małymi nożkami w tak zgrabny sposób :)




Wesołka jako łyżwiarka :)
Fajnie jest mieć wspólną pasję.












Po powrocie do domu oświadczyłaś wesoło naszemu Azarkowi, że połyżwiałaś na łyżwach :)

sobota, 6 lutego 2010

6 luty 2010- pół roku

Pół roku minęło odkąd odszedłeś,
pozostał jednak po Tobie trwały ślad,
we mnie,
zmieniłeś mój świat...

Zapalam Ci światełko,
niech świeci dla Ciebie,
tak jak Ty świecisz dla mnie
na niebie
Gwiazdeczko mała....
Kochany syneczku
Na zawsze w moim sercu.