majowa poczekalnia okazała tak intensywna, że zaniedbałam bloga. generalnie przy komputerze dużo mniej jestem - no chyba, że w pracy ;> maj już prawie skończony, a tu dopiero drugi wpis.
spodziewałam się zdecydowanie lepszego maja. jedno co się udało to sprzedać mieszkanie i wyprowadzka. choć to istna rewolucja, ale tak miało być.
WYNIKI Wesołki przyszły. taaa przyszły w końcu po takim czasie wyczekiwania i co? zostałam zaskoczona, inaczej mówiąc czuję się oszukana ... dlatego nic nie wspomniałam tutaj. Byłam zła i nadal jestem, bo pobieranie krwi (istny horror u Wesołki - jeszcze niedawno o tym wspominała) cała wycieczka do Zakładu Genetyki, potem to oczekiwanie, jak dla mnie, poszło na marne. Nie znaleziono u niej co prawda takiej mutacji jak u nas, ale nie ma gwarnacji, że nie posiada innej mutacji i dlatego na wyniku widnieje zdanie: istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że nie jest nosicielem SLOS. Spodziewałam się dwóch rozwiązań, albo wynik pozytywny, albo negatywny. Teraz jest niby ok, ale nie do końca. I jak dla mnie to rozwiązanie jest do kitu, bo oznacza nadal bycie w niepewności. Tak samo jak byłam w ciaży z Wyjątkowym, niepewność nam towarzyszyła do samego końca, choć wtedy bardziej wynikała z nadziei jaką chcieliśmy mieć. Ta niepewność jest inna, ale również irytująca. Kiedy Wesołka dorośnie i zapragnie potomstwa czekają ją irytujące badania i irytujace oczekiwanie. Nie wiem dlaczego, ale wydawało mi się, że medycyna jest na tyle posunieta, że można takimi badaniami jednoznacznie rozstrzygać takie kwestie. Łudziłam się, że będzie jasno i klarownie. Wiem, wiem, są gorsze sprawy na tym świecie niż takie wyniki, ale nic na to nie poradze, że oczekiwałam pewności, bo to mi sugerowano namawiając na te badania. Jeśli ktoś nie znajduje się w takiej sytuacji to nigdy tego nie zrozumie. Tak jest ze wszystkim, co nas nie dotyczy, jest nam obce - choćby nie wiem ile empatii było w człowieku. Empatia to fajny temat na jakiś osobny post......
No dobra, ale już nie smęce i sie nie nakręcam. Idziemy na przód i działamy. Co nas nie zabije to nas wzmocni itp. Jest jeszcze sporo do zrobienia i do przeżycia.
niedziela, 30 maja 2010
sobota, 1 maja 2010
majowa poczekalnia
majem moje serce sie raduję, czekałam na koniec kwietnia i oto jest :) choć maj to kolejny miesiąc w poczekalni, bo dalej będziemy czekać na wyniki Wesołki, na zakończenie szafirkowej krainy i miejmy nadzieje finał, ale bedzie juz coraz bliżej tego wszystkiego.
w tym roku kwiecień został ochrzczony przez mnie miesiącem ważnych przeżyć. nie tylko kwiecień tego roku, bo sięgnęłam pamięcią wstecz i co roku coś sie dzieje.
kwiecień tego roku bedzie stał pod znakiem sprzedaży mieszkania i wspinania murów naszego nowego szafirkowego lokum. miałam cykora do końca miesiaca, że coś sie jeszcze wydarzy, na szczeście nie. choć jeśli chodzi o tragedie to ta w Smoleńsku niestety została juz zapisania w historii tego miesiąca. z tego powodu tez kwiecień był dosyć ciężki i przybijający.
nio, ale dosyć już o tym co było.... teraz i to co będzie jest, żeby nie powiedzieć ważniejsze, bardziej pozytywnie rokujące. oczywiście jesli wszystko pójdzie zgodnie z planem. zycie mnie nauczyło nie cieszyć sie na wyrost, no i szkoda... bo jakże przyjemniej by było czerpać więcej radości ze swoich planów. mam nadzieje, że będzie wielka, ogromna radość w tym roku. tylko radość i sukces i zadowolenie :))))))
amen.
w tym roku kwiecień został ochrzczony przez mnie miesiącem ważnych przeżyć. nie tylko kwiecień tego roku, bo sięgnęłam pamięcią wstecz i co roku coś sie dzieje.
kwiecień tego roku bedzie stał pod znakiem sprzedaży mieszkania i wspinania murów naszego nowego szafirkowego lokum. miałam cykora do końca miesiaca, że coś sie jeszcze wydarzy, na szczeście nie. choć jeśli chodzi o tragedie to ta w Smoleńsku niestety została juz zapisania w historii tego miesiąca. z tego powodu tez kwiecień był dosyć ciężki i przybijający.
nio, ale dosyć już o tym co było.... teraz i to co będzie jest, żeby nie powiedzieć ważniejsze, bardziej pozytywnie rokujące. oczywiście jesli wszystko pójdzie zgodnie z planem. zycie mnie nauczyło nie cieszyć sie na wyrost, no i szkoda... bo jakże przyjemniej by było czerpać więcej radości ze swoich planów. mam nadzieje, że będzie wielka, ogromna radość w tym roku. tylko radość i sukces i zadowolenie :))))))
amen.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
