wczoraj postanowienie sądu odnośnie przysposobienia Małej Wi uprawocniło się (sędzia musi tylko nadać klauzule prawomocności czy jakoś tak, ale na trzeba jeszcze poczekać) Mała Wi stała się oficjalnie naszą córką :) wzruszające to bardzo. Kochany, uśmiechnięty i pogodny pyszczek tak bezwarunkowo nam ufający, te niebiesko-lazurowe oczka, rączki, których wszędzie pełno i nożki szybkie i zwinne, odważne i ciekawe świata dziecko- czas w to uwierzyć, ono na prawdę jest z nami i będzie z nami rosnąć dalej i sie rozwijać. Pełna rodzinka, tak tak to się stało :)
u Wesołki za to kończy sie powoli etap przedszkolaka, dzis oficjalna impreza zakończeniowa- dzieci po raz ostatni wystąpią dla nas. wmawiam sobie, ze nie popłaczę się tam, ale ja juz na samą myśl mam oczy we łzach. kiedy to się stało, przeciez niedawno Wesołka szła do tego p-kola a tu zaraz do szkoły z tornistrem będzie śmigać. kurcze przeciez niedawno ja sama z tornistrem śmigałam, a to kolejne pokolenie rusza do szkolnej ławki.
do szkoły będzie blisko od babci, z okien widać szkołe i cała droge do samej furtki widac jak na dłoni przez okno babcine. no ale póki co lada moment wakacje i jestem przeogromnie szczęśliwa, że dane jest mi te wakacje spędzić z naszymi panienkami. szkoda tylko, ze na wychowawczy nie moge sobie pozwolić i do pracy trzeba bedzie wrócic niedługo po wakacjach...
piątek, 22 czerwca 2012
niedziela, 3 czerwca 2012
Siostry - Wesołka i Mała Wi fajnie to brzmi.
Ponad dwa miesiące życia we czwórkę tak nam szybko upłynęło, że nawet nie miałam jak cos tutaj skrobnąć...teraz nie wiem od czego zacząć :)
Mała Wi zaaklimatyzowała się już na dobre, zmienia się i jednocześnie nadal pozostaje słodkim, radosnym i kochanym dzieckiem.
Wesołka też się zmienia, od września rusza do szkoły i taka juz duża się zrobiła, nawet te małe paluszki, które niedawno kłułam codziennie nagle zrobiły sie takie większe :)
31 maja w Dzień Bociana zostaliśmy pełną czteroosobową rodzinką, na sali sądowej nastąpił poród i odcięcie pępowiny. Poród był szybki i choć stres nam również towarzyszył odbyło się bez bólu tym razem :)
Szczęście trwaj!
Dzień przed sprawą Mała Wi swoim zwyczajem podszła do mnie kiedy siedziałam w fotelu i ogarnęło mnie takie wzruszające szczęście, to niewiarygodne ile taki mały człowieczek potrafi przysporzyć emocji, zupełnie nieświadomy i pełen ufności- tak słodko dziecinnie pachnący, choć wymorusany na buziolku.
Wesołka świadoma całej sytuacji niedawno znowu mnie pytała czemu mama zostawiła Małą Wi, jak widać trzeba wracać do tematu co jakiś czas żeby mogła to ogarnąć. Na miarę jej możliwości i by czuła się bezpiecznie.
Dziewczyny tworzą fajny duet mimo różnicy wieku, lubią razem podokazywać.
Chyba jestem mistrzynią skrótów, ale ja nigdy nie potrafiłam "lać wody" czyli tworzyć obrazowych opisów- krótko i zwięźle kiedy juz zasiadam po czasie do kompa. Chciałabym czasem od razu przelać swoje myśli- bo wbrew pozorom nie są one takie zdawkowe, ostatnio towarzyszy mi masa emocji i myśli, bardzo bym chciała żeby za jakiś czas dziewczyny mogły poczytać sobie co tutaj w trawie piszczało i mi w duszy grało.
Bo zapewnień oddania i miłości nigdy za dużo.
Mała Wi zaaklimatyzowała się już na dobre, zmienia się i jednocześnie nadal pozostaje słodkim, radosnym i kochanym dzieckiem.
Wesołka też się zmienia, od września rusza do szkoły i taka juz duża się zrobiła, nawet te małe paluszki, które niedawno kłułam codziennie nagle zrobiły sie takie większe :)
31 maja w Dzień Bociana zostaliśmy pełną czteroosobową rodzinką, na sali sądowej nastąpił poród i odcięcie pępowiny. Poród był szybki i choć stres nam również towarzyszył odbyło się bez bólu tym razem :)
Szczęście trwaj!
Dzień przed sprawą Mała Wi swoim zwyczajem podszła do mnie kiedy siedziałam w fotelu i ogarnęło mnie takie wzruszające szczęście, to niewiarygodne ile taki mały człowieczek potrafi przysporzyć emocji, zupełnie nieświadomy i pełen ufności- tak słodko dziecinnie pachnący, choć wymorusany na buziolku.
Wesołka świadoma całej sytuacji niedawno znowu mnie pytała czemu mama zostawiła Małą Wi, jak widać trzeba wracać do tematu co jakiś czas żeby mogła to ogarnąć. Na miarę jej możliwości i by czuła się bezpiecznie.
Dziewczyny tworzą fajny duet mimo różnicy wieku, lubią razem podokazywać.
Chyba jestem mistrzynią skrótów, ale ja nigdy nie potrafiłam "lać wody" czyli tworzyć obrazowych opisów- krótko i zwięźle kiedy juz zasiadam po czasie do kompa. Chciałabym czasem od razu przelać swoje myśli- bo wbrew pozorom nie są one takie zdawkowe, ostatnio towarzyszy mi masa emocji i myśli, bardzo bym chciała żeby za jakiś czas dziewczyny mogły poczytać sobie co tutaj w trawie piszczało i mi w duszy grało.
Bo zapewnień oddania i miłości nigdy za dużo.
piątek, 6 kwietnia 2012
tyle sie działo :)))))))))))))
28.02 nasze pierwsze spotkanie
o godz.13.00 stawiliśmy sie w ośrodku, przeczytano nam informacje na temat W. i zapytano czy nadal jestesmy zdecydowani- NO JASNE :)
razem z miłą panią z ośrodka pojechaliśmy do "domu" W. weszliśmi mała była na rękach opiekunki, ze smoczkiem, czekali na nas w kuchni, nie zapomne tego widoku, mam go w pamięci juz wyrytego.
Wesołki z nami nie było, bo była chora, nie wiedziała nawet o niczym, dopiero po powrocie jej powiedzieliśmy, ze będzie miała siostrę :) tej reakcji tez nie zapomnę, zdziwienie i poźniejsza radość przeogromna...
"...Wiktoria jest słodka oczka ma tak pieknie niebieskie i rzęsy długie- fiu fiu, nawet sie pobawiła ze mną troszke widac, ze dbaja o nią i jest oczkiem w głowie w tej rodzinie- dom opiekuńczy. przywiązali sie do niej...
W. lubi sie wygłupiac i nie ma z nia jakichs wiekszych problemów, zdrowotnych czy wychowawczych, rozwija sie prawidłowo, mówi głownie po swojemu no i ma charakterek podobno( o czym się poźniej przekonamy ;P )- to bedzie pasowała jak ulał do nas:) ach mowie Wam, nie wierzyłam juz, na serio nie wierzyłam, miałam chęć zadzwonic i powiedziec, ze nie daje rady dłuzej czekac i rezygnujemy... a tu taka niespodzianka! ale to bedzie szok dla wielu! :)
juz przewertowalismy strych i mamy na szczescie fotelik, zabawki, bo schowałam do kartonów.. trzeba bedzie sie usmiechnąc do kolezanki w sklepie, zeby jakis rabat dała na ubranka.
Wesołka jest wniebowzieta, powiedzielismy dzisiaj jej o siostrze- juz przezywa jak to bedzie i mowi ciagle, ze doczekac sie nie moze. najgorsze, ze teraz chora, znowu na antybiotyku i nie moze z nami tam jechac. a my bedziemy jeździć czesto dopoki nie uda sie jej do nas zabrac...."
Od tego dnia wszystko potoczyło się dosyc szybko, choć dla nas trwało to wieki. czekalismy na decyzje o pieczy i 13 marca sędzia ją wydał. 14 marca poinformowano nas, ze możemy W. zabrać do siebie....
01.03 kolejna wizyta :)
tym razem W. spała kiedy przyjechalismy tzn właśnie wstała. usiedlismy obok jej łóżeczka i W. obserwowała nas spokojnie i badawczo. lezałaby tak długo jeszcze, ale w końcu wzięłam ją na kolanko i poogladaliśmy ksiązeczki, potem typowe wertowanie damskiej torebki urządziliśmy :) przyznam, ze cięzko było ją opuszczać, smutno ją zostawiać.
teraz sie umowiliśmy na niedziele: 04.03, w sobote maja impreze rodzinna i pani prosiła aby to niedziela była. jak ja to wytrzymam??? M. jednak inaczej to znosi, lajtowo bardziej.
w OA doradzali ze 2-3 spotkania, bo wiecej niewiele dadzą i tak trzeba bedzie zrobić to drastyczne ciecie. no ale ja z tesknoty usycham:)
04.03. niedziela
"...a dzis dzień u W. uswiadomił nas, ze biedna malutka bardzo przeżyje tę zmianę, wiecie ona jest taka kochana i madra, chyba czuje co ją czeka. pani ciocia mowiła, że bedzie dzwonic w poniedziałek do OA zeby przyspieszyli jakos w sądzie, ma sie dowiedzieć jaki sedzia to prowadzi. mowi, ze im szybciej tym lepiej, a nasze wizyty w sumie na niewiele sie zdają i tak to będzie szok ogromny. widac, że jest z nimi żżyta, kiedy przyszła do nich tez mieli z nia przejscia spore na początku. mocne kciuki i modlitwy potrzebne...."
tak to wyglądało po trzeciej wizycie.
07.03. spotkanie siostrzyczek :)
"...nio i co do spotkania, to wiecie co, bardzo dobrze, że Wesołka w koncu z nami pojechała, oczywiscie dowiedziała sie o wizycie przed samym wyjazdem, co by spokojna była w ciagu dnia. dziewczyny obie sie sobie spodobały. Wesołka zachwycona, juz dalej planuje co jej odda i jak sie bedzie opiekowac, a W. dzis -choc miała dzis tzw ciężki dzień- przy nas sie ozywiła i czarowała usmieszkiem. potrafi sie pieknie sama bawic, pani ciocia móww, ze przez dłuzszy czas tak moze. szkoda, że apartau nie wzielismy. no i po dzisiejszym dniu jestem dobrej mysli, że dzieki obecnosci Wesołki W. szybciej sie u nas "rozkręci" )))) jestem bardzo szczesliwa!..."
08.03 dalej czekamy
"...w sądzie pani mi wszystko ładnie powiedziała, tylko, ze sędzia zarzadził jeszcze kuratora, dał czas 2 dni, wczoraj zarządzenie dzis pani kurator sie pojawiła, ale wtedy kiedy nas nie było. w skrzynce zostawiła wezwanie na jutro do siebie. no i trza sie z roboty zwolnic i jechac, miałam nadziej, ze kurator wpadnie wieczorem jakos, przeciez przewaznie ludzie pracują.
a w robocie nie wiem w co palce włożyć, pani kierownik zapowiedziała, ze mam zrobić jak najwięcej i jeszcze dołożyła co nieco, najwyzej sie nie wyrobie, nie bede sie tym przejmowac teraz co innego jest wazniejsze i juz...."
09.03 kuratorka
"...u pani kuratorki byliśmy, uwazam, ze to kompletnie bez sensu, no ale sedzia kazał nie było wyjscia. kobitka pytała o to co w osrodku juz dawno wiedzieli. poza tym miała tak tłuste włosy, ze cieżko było sie skupic ;P takie sprawdzanie to tylko strata czasu.
powiedziała, ze jeszcze w piątek wyśle sedziemu wywiad i w pon. powinna byc juz decyzja. a u nas wszystko w zasadzie gotowe, wózek tylko musze odebrac i pieluchy kupić :)..."
10.03 ostatnia wizyta :)
"...byliśmy u W., to były najfajniejsze odwiedziny. mała sama juz chciała na ręce do mnie, Wesołce posiedziała na kolanach, a i do M. by poszła, ale tatuś chyba potrzebuje sie oswoić u siebie.
Wesołka ma teraz nowa zabawe, powyciagała wszystkie lalki i przygarnia niechciane dzieci ..."
14.03 przybycie do domu.
Niezapomniane wrażenia. odebraliśmy W. ok godz 17.30. droga do domu w samochodzie przebiegła bez problemów. myśle, ze obecność Wesołki wiele dała. tak samo na kolejne godziny i dni, obecność drugiego dziecka pomogła W. sie zaaklimatyzować. Dziewczyny do wieczora bawiły sie w akuku, gonianego...a poza tym wszyscy napatrzeć sie niemoglismy na NASZE NOWE WIELKIE SZCZĘŚCIE.
o godz.13.00 stawiliśmy sie w ośrodku, przeczytano nam informacje na temat W. i zapytano czy nadal jestesmy zdecydowani- NO JASNE :)
razem z miłą panią z ośrodka pojechaliśmy do "domu" W. weszliśmi mała była na rękach opiekunki, ze smoczkiem, czekali na nas w kuchni, nie zapomne tego widoku, mam go w pamięci juz wyrytego.
Wesołki z nami nie było, bo była chora, nie wiedziała nawet o niczym, dopiero po powrocie jej powiedzieliśmy, ze będzie miała siostrę :) tej reakcji tez nie zapomnę, zdziwienie i poźniejsza radość przeogromna...
"...Wiktoria jest słodka oczka ma tak pieknie niebieskie i rzęsy długie- fiu fiu, nawet sie pobawiła ze mną troszke widac, ze dbaja o nią i jest oczkiem w głowie w tej rodzinie- dom opiekuńczy. przywiązali sie do niej...
W. lubi sie wygłupiac i nie ma z nia jakichs wiekszych problemów, zdrowotnych czy wychowawczych, rozwija sie prawidłowo, mówi głownie po swojemu no i ma charakterek podobno( o czym się poźniej przekonamy ;P )- to bedzie pasowała jak ulał do nas:) ach mowie Wam, nie wierzyłam juz, na serio nie wierzyłam, miałam chęć zadzwonic i powiedziec, ze nie daje rady dłuzej czekac i rezygnujemy... a tu taka niespodzianka! ale to bedzie szok dla wielu! :)
juz przewertowalismy strych i mamy na szczescie fotelik, zabawki, bo schowałam do kartonów.. trzeba bedzie sie usmiechnąc do kolezanki w sklepie, zeby jakis rabat dała na ubranka.
Wesołka jest wniebowzieta, powiedzielismy dzisiaj jej o siostrze- juz przezywa jak to bedzie i mowi ciagle, ze doczekac sie nie moze. najgorsze, ze teraz chora, znowu na antybiotyku i nie moze z nami tam jechac. a my bedziemy jeździć czesto dopoki nie uda sie jej do nas zabrac...."
Od tego dnia wszystko potoczyło się dosyc szybko, choć dla nas trwało to wieki. czekalismy na decyzje o pieczy i 13 marca sędzia ją wydał. 14 marca poinformowano nas, ze możemy W. zabrać do siebie....
01.03 kolejna wizyta :)
tym razem W. spała kiedy przyjechalismy tzn właśnie wstała. usiedlismy obok jej łóżeczka i W. obserwowała nas spokojnie i badawczo. lezałaby tak długo jeszcze, ale w końcu wzięłam ją na kolanko i poogladaliśmy ksiązeczki, potem typowe wertowanie damskiej torebki urządziliśmy :) przyznam, ze cięzko było ją opuszczać, smutno ją zostawiać.
teraz sie umowiliśmy na niedziele: 04.03, w sobote maja impreze rodzinna i pani prosiła aby to niedziela była. jak ja to wytrzymam??? M. jednak inaczej to znosi, lajtowo bardziej.
w OA doradzali ze 2-3 spotkania, bo wiecej niewiele dadzą i tak trzeba bedzie zrobić to drastyczne ciecie. no ale ja z tesknoty usycham:)
04.03. niedziela
"...a dzis dzień u W. uswiadomił nas, ze biedna malutka bardzo przeżyje tę zmianę, wiecie ona jest taka kochana i madra, chyba czuje co ją czeka. pani ciocia mowiła, że bedzie dzwonic w poniedziałek do OA zeby przyspieszyli jakos w sądzie, ma sie dowiedzieć jaki sedzia to prowadzi. mowi, ze im szybciej tym lepiej, a nasze wizyty w sumie na niewiele sie zdają i tak to będzie szok ogromny. widac, że jest z nimi żżyta, kiedy przyszła do nich tez mieli z nia przejscia spore na początku. mocne kciuki i modlitwy potrzebne...."
tak to wyglądało po trzeciej wizycie.
07.03. spotkanie siostrzyczek :)
"...nio i co do spotkania, to wiecie co, bardzo dobrze, że Wesołka w koncu z nami pojechała, oczywiscie dowiedziała sie o wizycie przed samym wyjazdem, co by spokojna była w ciagu dnia. dziewczyny obie sie sobie spodobały. Wesołka zachwycona, juz dalej planuje co jej odda i jak sie bedzie opiekowac, a W. dzis -choc miała dzis tzw ciężki dzień- przy nas sie ozywiła i czarowała usmieszkiem. potrafi sie pieknie sama bawic, pani ciocia móww, ze przez dłuzszy czas tak moze. szkoda, że apartau nie wzielismy. no i po dzisiejszym dniu jestem dobrej mysli, że dzieki obecnosci Wesołki W. szybciej sie u nas "rozkręci" )))) jestem bardzo szczesliwa!..."
08.03 dalej czekamy
"...w sądzie pani mi wszystko ładnie powiedziała, tylko, ze sędzia zarzadził jeszcze kuratora, dał czas 2 dni, wczoraj zarządzenie dzis pani kurator sie pojawiła, ale wtedy kiedy nas nie było. w skrzynce zostawiła wezwanie na jutro do siebie. no i trza sie z roboty zwolnic i jechac, miałam nadziej, ze kurator wpadnie wieczorem jakos, przeciez przewaznie ludzie pracują.
a w robocie nie wiem w co palce włożyć, pani kierownik zapowiedziała, ze mam zrobić jak najwięcej i jeszcze dołożyła co nieco, najwyzej sie nie wyrobie, nie bede sie tym przejmowac teraz co innego jest wazniejsze i juz...."
09.03 kuratorka
"...u pani kuratorki byliśmy, uwazam, ze to kompletnie bez sensu, no ale sedzia kazał nie było wyjscia. kobitka pytała o to co w osrodku juz dawno wiedzieli. poza tym miała tak tłuste włosy, ze cieżko było sie skupic ;P takie sprawdzanie to tylko strata czasu.
powiedziała, ze jeszcze w piątek wyśle sedziemu wywiad i w pon. powinna byc juz decyzja. a u nas wszystko w zasadzie gotowe, wózek tylko musze odebrac i pieluchy kupić :)..."
10.03 ostatnia wizyta :)
"...byliśmy u W., to były najfajniejsze odwiedziny. mała sama juz chciała na ręce do mnie, Wesołce posiedziała na kolanach, a i do M. by poszła, ale tatuś chyba potrzebuje sie oswoić u siebie.
Wesołka ma teraz nowa zabawe, powyciagała wszystkie lalki i przygarnia niechciane dzieci ..."
14.03 przybycie do domu.
Niezapomniane wrażenia. odebraliśmy W. ok godz 17.30. droga do domu w samochodzie przebiegła bez problemów. myśle, ze obecność Wesołki wiele dała. tak samo na kolejne godziny i dni, obecność drugiego dziecka pomogła W. sie zaaklimatyzować. Dziewczyny do wieczora bawiły sie w akuku, gonianego...a poza tym wszyscy napatrzeć sie niemoglismy na NASZE NOWE WIELKIE SZCZĘŚCIE.
poniedziałek, 27 lutego 2012
Ten dzień
Nic nie zapowiadało, że to będzie właśnie TEN DZIEŃ.
Rano kiedy wstałam, na dole przywitał mnie chory piesek. nasypałam mu jedzonko a on sie nie podnosi do miski, na dwór tez nie raczył sie podnieść. myśle sobie, aha, łokiec mu wrócił. Miałam dziś sporo spraw do załatwienia wiec na szybko wykombinowałam, że jeszcze weta odwiedze po tabletki przeciwzapalne.
najpierw lekarz z Wesołką- znowu antybiotyk :/ 2 tygodnie skończyła szkarlatyne, teraz oskrzela i katar.
odstawiłam Wesołkę do babci i popędziłam do playa i po gaz do auta, potem apteka na drugim końcu miasta, bo tylko tam wkłucia do pompy insulinowej są realizowane.
tak więc jadę sobie i nagle dzwoni- wtedy nie wiedziałam, ze to tak ważny telefon, wiec spokojnie odszukałam komórkę i nie zdążyłam odebrać, no ale prowadząc autko i tak bym nie pogadała wiec sie nie przejęłam. a on za chwile ponownie dzwoni. numer miejscowy, nie z moich kontaktów- odbieram. Pani sie przedstawiła, przeprosiłam, ze nie moge teraz rozmawiac i oddzwonie jak dojade do celu. nadal nie wiem, ze to ten ważny telefon był. więc jadę do celu, na parkingu oddzwaniam... i nagle wszystko sie zmienia, tyle czekania, nadziei, tęsknoty zamienia się w łzy szczęścia.... rok temu dostalismy kwalifikacje i cisza..az tu nagle okazuje sie, ze powiększenie naszej rodzinki staje się realne :)))) nic więcej nie napisze, zeby nie zapeszyć. jutro zapowiada się WIELKIE DZIEŃ, a ja wciąż niedowierzam :)
Rano kiedy wstałam, na dole przywitał mnie chory piesek. nasypałam mu jedzonko a on sie nie podnosi do miski, na dwór tez nie raczył sie podnieść. myśle sobie, aha, łokiec mu wrócił. Miałam dziś sporo spraw do załatwienia wiec na szybko wykombinowałam, że jeszcze weta odwiedze po tabletki przeciwzapalne.
najpierw lekarz z Wesołką- znowu antybiotyk :/ 2 tygodnie skończyła szkarlatyne, teraz oskrzela i katar.
odstawiłam Wesołkę do babci i popędziłam do playa i po gaz do auta, potem apteka na drugim końcu miasta, bo tylko tam wkłucia do pompy insulinowej są realizowane.
tak więc jadę sobie i nagle dzwoni- wtedy nie wiedziałam, ze to tak ważny telefon, wiec spokojnie odszukałam komórkę i nie zdążyłam odebrać, no ale prowadząc autko i tak bym nie pogadała wiec sie nie przejęłam. a on za chwile ponownie dzwoni. numer miejscowy, nie z moich kontaktów- odbieram. Pani sie przedstawiła, przeprosiłam, ze nie moge teraz rozmawiac i oddzwonie jak dojade do celu. nadal nie wiem, ze to ten ważny telefon był. więc jadę do celu, na parkingu oddzwaniam... i nagle wszystko sie zmienia, tyle czekania, nadziei, tęsknoty zamienia się w łzy szczęścia.... rok temu dostalismy kwalifikacje i cisza..az tu nagle okazuje sie, ze powiększenie naszej rodzinki staje się realne :)))) nic więcej nie napisze, zeby nie zapeszyć. jutro zapowiada się WIELKIE DZIEŃ, a ja wciąż niedowierzam :)
sobota, 3 września 2011
Ja:halo. M:mamy problem....
kolejna rewolucja trwa. w naszym zyciu. czas zmian i niepewności co przyniesie przyszłosc. kolejny raz jutro pokazało jak wiele moze ulec zmianie.
pstryk i wszystko sie zmienia...
zaryzykowaliśmy wspólnie i wspólnie z tego wyjdziemy z podniesioną głową.
wiele już razem przeszlismy, kolejny raz łzy, strach i żal zdominowały moją teraźniejszość.
ale tym razem nie chodzi o zdrowie i życie więc głowa do góry, nauczymy sie czegos nowego, dowiemy sie o sobie nowych rzeczy i razem tak bedziemy trwać. razem jest raźniej. amen.
pstryk i wszystko sie zmienia...
zaryzykowaliśmy wspólnie i wspólnie z tego wyjdziemy z podniesioną głową.
wiele już razem przeszlismy, kolejny raz łzy, strach i żal zdominowały moją teraźniejszość.
ale tym razem nie chodzi o zdrowie i życie więc głowa do góry, nauczymy sie czegos nowego, dowiemy sie o sobie nowych rzeczy i razem tak bedziemy trwać. razem jest raźniej. amen.
wtorek, 16 sierpnia 2011
urlop mija, sierpień zleci za moment i zacznie sie coraz bardziej jesiennie. letnia pogoda nas nie rozpieszcza w tym roku. nio ale miejmy nadzieję, ze jesień będzie z tych piękniejszych- złotych za to.
tak sobie z Wesołką siedzimy w domu, albo biegamy po lekarzach i sklepach. w długi week integrowalismy się z sąsiadami- oj nie do zdarcia są :D
nadchodzący weekend za to zapowiada sie jeszcze lepiej- nie moge sie doczekać odwiedzin kogoś bardzo bliskiego, choć spotkamy sie pierwszy raz na żywo. to będzie frajda:)
Wesołka chyba już śpi, bo nie woła i nie pyta co robie ;) stwierdzam, że z niej niezła gaduła jest. no nawija i nawija, na pewno nie ma tego po mnie. oby z wiekiem to swoje gadulstwo umiejętnie wykorzystać potrafiła. Pani w przedszkolu też stwierdziła, że jest wygadana, ale zdecydowanie bardziej woli towarzystwo dorosłych niż dzieci. to jest skutek przebywania głównie z dorosłymi. jeśli zdrowie będzie dopisywać to się to zmieni i w przedszkolu więcej kontaktu z rówieśnikami załapie. w czasie dyżurnego otwarcia przedszkola i łączonych grup Wesołka znalazła sobie szybko towarzystwo- z młodszych grup (chyba bardziej jej słuchają hihi)
tak sobie z Wesołką siedzimy w domu, albo biegamy po lekarzach i sklepach. w długi week integrowalismy się z sąsiadami- oj nie do zdarcia są :D
nadchodzący weekend za to zapowiada sie jeszcze lepiej- nie moge sie doczekać odwiedzin kogoś bardzo bliskiego, choć spotkamy sie pierwszy raz na żywo. to będzie frajda:)
Wesołka chyba już śpi, bo nie woła i nie pyta co robie ;) stwierdzam, że z niej niezła gaduła jest. no nawija i nawija, na pewno nie ma tego po mnie. oby z wiekiem to swoje gadulstwo umiejętnie wykorzystać potrafiła. Pani w przedszkolu też stwierdziła, że jest wygadana, ale zdecydowanie bardziej woli towarzystwo dorosłych niż dzieci. to jest skutek przebywania głównie z dorosłymi. jeśli zdrowie będzie dopisywać to się to zmieni i w przedszkolu więcej kontaktu z rówieśnikami załapie. w czasie dyżurnego otwarcia przedszkola i łączonych grup Wesołka znalazła sobie szybko towarzystwo- z młodszych grup (chyba bardziej jej słuchają hihi)
poniedziałek, 8 sierpnia 2011
urlop
dziś pierwszy dzień pierwszego urlopu wakacyjnego w tym miejscu. dwa lata tamu w sierpniu nigdy bym nie pomyślała, ze spędze go tutaj, we własnym domu, ale włąsnie to co wydarzyło sie dwa lata temu pchnęło nas w tym kierunku. jakie to życie bywa przewrotne.
z Wesołką zaczęłyśmy dzien od wizyty u diabetologa, ba o tym bym nie pomyslała nawet rok temu. nio ale tak się stało, ze chodzimy tam 1 raz w miesiącu i tak będziemy chodzić aż do 18tki Wesołki. potem będziemy zdani bardziej na siebie, nio chyba, ze coś się zmieni i o dorosłych też będzie się tak dbało jak o dzieci chore na cukrzycę. z tego co wiem obecnie słabo z tą opieką bywa.
co bedziemy porabiać za rok? mam nadzieje, ze będziemy szczęsliwi i zdrowi hmmm nio nie bardziej chorzy niz obecnie.
z Wesołką zaczęłyśmy dzien od wizyty u diabetologa, ba o tym bym nie pomyslała nawet rok temu. nio ale tak się stało, ze chodzimy tam 1 raz w miesiącu i tak będziemy chodzić aż do 18tki Wesołki. potem będziemy zdani bardziej na siebie, nio chyba, ze coś się zmieni i o dorosłych też będzie się tak dbało jak o dzieci chore na cukrzycę. z tego co wiem obecnie słabo z tą opieką bywa.
co bedziemy porabiać za rok? mam nadzieje, ze będziemy szczęsliwi i zdrowi hmmm nio nie bardziej chorzy niz obecnie.
sobota, 6 sierpnia 2011
czternasta pięć
pamietam, że gotowałam spaghetti kiedy zadzwonili ze szpitala. pamietam, że wróciłam z centrum z ubrankami, które wreszcie udało mi sie znaleźć takie malutkie. pamiętam jak nadzieja odeszła, a jednocześnie przyszła ulga, że już się nie męczysz. pamietam pustkę i żal...
śpij spokojnie
śpij spokojnie
środa, 3 sierpnia 2011
tak zwyczajnie
tak zwyczajnie to już nie będzie, nie ma co się oszukiwać. wydarzenia sprzed dwóch lat odbiły swój ślad głęboko, wryły sie w mój stan. mogę żyć, śmiać się, śpiewać, biegać, ale i tak tam w środku brakuję mi Wyjątkowego. brakuje mi Ciebie. dobrze, ze jest Wesołka. dzięki temu tych weselszych chwil jest całkiem sporo i wiem, ze powinna ma sie otworzyć bardziej, wyluzowac, by było ich więcej i więcej. czy to możliwe?
ze zwyczajnych spraw to co wieczór walka z komarami, trzeba je wypędzać by Wesołka nie musiała sie potem drapać :) są wakacje wiec p-kole zamkniete i czas wolny spędza u babci. oj daje babci popalić ;P a za dwa dni i ja zaczynam 2 tygodniową labę.
moim marzeniem jest ostanio zmiana pracy. takim coraz bardziej natarczywym marzeniem :)
ze zwyczajnych spraw to co wieczór walka z komarami, trzeba je wypędzać by Wesołka nie musiała sie potem drapać :) są wakacje wiec p-kole zamkniete i czas wolny spędza u babci. oj daje babci popalić ;P a za dwa dni i ja zaczynam 2 tygodniową labę.
moim marzeniem jest ostanio zmiana pracy. takim coraz bardziej natarczywym marzeniem :)
czwartek, 28 lipca 2011
Dwa Lata
Dwa to mało i dużo.
zbyt mało by przestało choć trochę boleć.
dużo bo każdy dzień bez Ciebie to o każdy dzień za dużo.
Wesołka dziś Ci machała z ziemi, byłyśmy na cmentarzu zapalić Ci światełka i postawić kwiatki. Ona za Tobą tęskni choć nie miała okazji Cię ujrzeć na żywo. tylko na zdjęciach.
Tęsknimy wszyscy.
Śpij spokojnie kochany...
zbyt mało by przestało choć trochę boleć.
dużo bo każdy dzień bez Ciebie to o każdy dzień za dużo.
Wesołka dziś Ci machała z ziemi, byłyśmy na cmentarzu zapalić Ci światełka i postawić kwiatki. Ona za Tobą tęskni choć nie miała okazji Cię ujrzeć na żywo. tylko na zdjęciach.
Tęsknimy wszyscy.
Śpij spokojnie kochany...
poniedziałek, 23 maja 2011
ok
można rzec, że jest ok.
statystycznie Wesołka choruje już ponad pół roku, od 11 dni żyje z pompą. 12 maja podpinaliśmy ją w szpitalu. co 3 dni zmieniamy wkłucie, póki co z pośladka na pośladek. była próba w brzucholek, ale mało zdecydowane byłyśmy i brzuszek był za bardzo gumowy :)
Jestem pełna podziwu dla swojego dziecka, dzielna jest bardzo. Zupełnie sie nie buntuje, nie marudzi, odlicza tylko dni do wkłucia. po wizycie w szpitalu nawet sama zaczęła nakłuwać paluszki aby zmierzyc cukier. to spory postęp.
Mnie w głębi duszy wciąż to choróbsko smucie i złości, ale nie okazuje tego.
Od jutra wracam do pracy, ajć jaki ból.
Maj tego roku piękny jest, cieszymy oczy, nosy i uszy wiosennym życiem przyrodu w pobliżu naszego królestwa. czadowo jest.
Co Wesołka porabia razem z pompą. oczywiście tradycyjnie plastycznie sie wykazuje, biega, skacze na trampolinie, uczy sie jeździć na dwóch kółkach, kąpie w basenie, bawi sie w piachu- rozrabia beton ;), chodzi na spacery i różne takie tam dziecięce brykanie. po prostu funkcjonuje normalnie- ba nawet śpi spokojnie z tym ustrojstwem! co mnie baaaardzo cieszy. tylko pory posiłków nadal muszą byc przestrzegane w miare i to zawiodło naszego małego głodomorka:)
czy czuje się inna od dzieciaków? może nie aż tak bardzo, ale ważne jest mieć kontakt z innymi słodkimi. poszpitalne spostrzeżenie.
ok, to kończe chaotyczny wpis. ale jak ktoś chce to zczai o co mnie chodzi :D
statystycznie Wesołka choruje już ponad pół roku, od 11 dni żyje z pompą. 12 maja podpinaliśmy ją w szpitalu. co 3 dni zmieniamy wkłucie, póki co z pośladka na pośladek. była próba w brzucholek, ale mało zdecydowane byłyśmy i brzuszek był za bardzo gumowy :)
Jestem pełna podziwu dla swojego dziecka, dzielna jest bardzo. Zupełnie sie nie buntuje, nie marudzi, odlicza tylko dni do wkłucia. po wizycie w szpitalu nawet sama zaczęła nakłuwać paluszki aby zmierzyc cukier. to spory postęp.
Mnie w głębi duszy wciąż to choróbsko smucie i złości, ale nie okazuje tego.
Od jutra wracam do pracy, ajć jaki ból.
Maj tego roku piękny jest, cieszymy oczy, nosy i uszy wiosennym życiem przyrodu w pobliżu naszego królestwa. czadowo jest.
Co Wesołka porabia razem z pompą. oczywiście tradycyjnie plastycznie sie wykazuje, biega, skacze na trampolinie, uczy sie jeździć na dwóch kółkach, kąpie w basenie, bawi sie w piachu- rozrabia beton ;), chodzi na spacery i różne takie tam dziecięce brykanie. po prostu funkcjonuje normalnie- ba nawet śpi spokojnie z tym ustrojstwem! co mnie baaaardzo cieszy. tylko pory posiłków nadal muszą byc przestrzegane w miare i to zawiodło naszego małego głodomorka:)
czy czuje się inna od dzieciaków? może nie aż tak bardzo, ale ważne jest mieć kontakt z innymi słodkimi. poszpitalne spostrzeżenie.
ok, to kończe chaotyczny wpis. ale jak ktoś chce to zczai o co mnie chodzi :D
środa, 20 kwietnia 2011
kwiecień
miesiąc jak każdy z 12-tu? występują co roku jak gdyby nigdy nic. 2 lata temu zaczęła sie nasza , nie- przygoda to złe słowo, nasze zmagania z genetyką. ilekroć świeci słońce i siedzę w pracy lub czuję gdzies ten specyficznny zapach przyrody budzacej sie do życia to wracają mi wspomnienia... czuję kontakt z naszym Wyjątkowym jakoś tak wyjątkowo mocno. Pamietam jak dziś, moje wyjazdy na badania do miasta obok, te myśli i nadzieję. Wiem, że tak bedzie już zawsze w kwietniu.
Śpij w spokoju mój aniołku :*
Śpij w spokoju mój aniołku :*
niedziela, 17 kwietnia 2011
pompa insulinowa
mamy ją od 15 kwietnia. Pani doktor, z racji wieku Julki, zamówiła dla nas paradigm 722 wyposażony w sensor do pomiaru glukozy. od piątku ćwiczymy na sucho, a w maju mamy iść do szpitala na tzw podpięcie. mam nadzieje, ze Wesołka dzielnie zniesie nowe wyzwanie.- życie z aparatem 24/dobę. jak wszystko, ma to swoje plusy i minusy. czasami "słodcy" rezygnują z pompy i wracają do penów. jak bedzie u nas? jak otoczenie Wesołki zareaguje, dzieci potrafią być okrutne. martwie sie o to, no ale wyjścia nie ma. nikt nie mówił, ze życie jest łatwe i przyjemne. od prawie 6 m-cy dla Wesołki na pewno jest to zupełnie inne życie.
niedawno spojrzała za okno i powiedziała. o mamo ptaszek znowu przyleciał. taki ptaszek to ma dobrze, nie choruje, nie ma cukrzycy.
ano cukrzycy nie ma, ale zmaga się z innymi przeciwnościami...
niedawno spojrzała za okno i powiedziała. o mamo ptaszek znowu przyleciał. taki ptaszek to ma dobrze, nie choruje, nie ma cukrzycy.
ano cukrzycy nie ma, ale zmaga się z innymi przeciwnościami...
Subskrybuj:
Posty (Atom)

