Pierwszy dzień dziecka bez Wyjątkowego już mam za sobą, nie był to miły dzień, choć starałam się trzymać dla Wesołki. nie ma co wspominać. ogólnie moja kondycja zdrowotna kiepskawa ostatnio i to chyba przez tą pogodę co to nie może sie zdecydować czy zostać letnią czy bardziej wiosenną. na szczęście stawiki w miarę grzeczne!
Krok do przodu:
w tym tygodniu to zauważyłam, mogę już patrzeć na małe dzieci w realu i nie czuć tego ścisku w środku, co za ulga! mam nadzieje, że już tak zostanie.
Wesołka
po pierwszych paru dniach u babci wróciła do normy, a już sie bałam, ze rozpieszczenie będzie siegać zenitu w nieskończoność;P kochana, zabawna, dowcipna, wesoła i gadułkowata do tego czasem marudząca i krzycząca, ale tylko czasem :D nie mogę sie doczekać naszego lajfu w szafirkowie!
sobota, 19 czerwca 2010
Subskrybuj:
Posty (Atom)
