witajcie w mojej krainie

w krainie matki doświadczonej ....


...mamy ANIOŁKA -Wyjątkowego 28.07.2009-06.08.2009...
... mamy Wesołki -SŁODKIEJ od 10.2010....







poniedziałek, 29 marca 2010

w pamięci...

Pamiętam o Tobie i tulę w myślach...
Bądź szczęśliwy i spokojny :***

sobota, 27 marca 2010

sprawa kolejnego Szczęścia

Sprawa kolejnego Szczęścia nabrała znów barw, jasnych i kolorowych, przepełnia mnie całą. Czekam na finał i wierze, choć po drodze był spory zawód, że tym razem finał będzie szczęśliwy. Pisząc zawód nie mam na myśli Wyjątkowego, tylko zniechęcenie nas w OA. Widać musieliśmy przejść dłuższą drogę niż zakładaliśmy. Teraz zakładam, że było to z jakichś powodów bardzo potrzebne, że miało głębszy sens.
Muszę też wierzyć, że kolejne Szczęście cierpliwie na nas sobie czeka, wole nie myślec, co może przechodzić. Dlatego mam nadzieje, że budowa zakończy sie zgodnie z planem i nie będzie opóźniać naszych starań. Jeszcze bardziej mnie to KW wkurza w tym momencie, bo nie tylko finalizację sprzedaży mieszkania nam opoźnia, ale coś o wiele bardziej ważnego może opóźnić.

przypadek czy przeznaczenie?

Ostatnio w moich uszach dzwoni takie powiedzenie: "nic sie nie dzieje przypadkiem"- uczepiło sie mnie jak rzep. No bo tak patrząc wstecz, czy to wszystko co do tej pory przeżyłam mogło być zupełnym przypadkiem? Tyle złego i dobrego i jakoś mam przeświadczenie, że tak własnie miało być, że dlatego sie te badania w CZD przeciągają, bo wyniki mam poznać w tym, a nie innym momencie? po takim czasie mam już lekki dystans, gdyby to było wcześniej mogłabym sie załamać np. a teraz załamana być nie powinnam, bo dużo mam do zrobienia. No bo czy przypadek sprawił, że nasz Wyjątkowy został wyjątkowym pod takim, a nie innym względem. Nie będzie wyjątkowym sportowcem, malarzem, czy architektem. Przez 9 dni był wyjątkowy na tym świecie, teraz pozostaje wyjątkowy w naszych sercach.
To sprawił gen, jego mutacja, którą posiadamy oboje z M. Zatem znowu pytam się czy to przypadek sprawił, że właśnie z nim się związałam? Jak to się stało, że M. stanął na mojej drodze i właśnie w takim momencie. M. był zupełnym przeciwienstwiem mojego ex, to M. potrafił dać to poczucie bezpieczeństwa, którego tak bardzo potrzebowałam. Gdyby nie przeżycia z exem to na M. pewnie w ogóle bym nie spojrzała.... Poza tym te zmutowane geny mogły połączyć się już szybciej. Jakże inaczej wszystko by sie potoczyło.... a tak jestem tu i teraz( i zadaje sobie te wszystkie pytania ;) ) z pokoju obok dobiegają odgłosy zabawy Wesołki (własnie wybyłam do niej na chwilkę i stoczyłyśmy małą wojnę na gilgotki :D), chrapanie psa, M. kręcący sie po kuchni.... budowanie domu, ponowne starania o kolejne Szczęście.
Przypadek? Przeznaczenie? co tym wszystkim zawiaduje, czy ktos w ogóle zawiaduje? hmmmmm
Odpowiedź pewnie jest prosta, tylko ja to sobie jak zwykle za bardzo zakręcam ;) zreztą nie tylko ja, takich jest wielu.

wtorek, 16 marca 2010

Wyniki

nie ma, a może są... tylko pani, która sie tym zajmuje była na zebraniu. tutaj też każą dzwonić jutro, teraz to już sie uparłam i będę dzwonić do skutku. maila nie nastukałam jeszcze więc zadzwonie jutro i wtedy sie obaczy.

poniedziałek, 15 marca 2010

m&m poniedziałek

Dzisiejszy taki był właśnie męczący and magiczny, z kategorii tych nielubianych, bo ciężki jakiś taki. Ciężko mi sie myślało juz z rana, cięzko w pracy siedziało, bo stawy znowu czuje, bo robota jakoś nie szła sprawnie... bo zbliża sie piątek- waży dzień dla Niedźwiadka i jego rodziców. Brat astralny bedzie miał opreację, wierzę, że wszystko pójdzie dbrze, bo Wyjątkowy czuwa.
Nie spisuje jednak tego dnia zupełnie na straty. Przez chwilkę nabrał takiej magii spokojnej i bardzo mi bliskiej. Siedząc za biurkiem, nie wiadomo skąd poczułam znany mi zapach, mieszanka herbaty z cytryną i lukru z pączków i tego słonka, które wpadało przez okna u babci. Poczułam się jakbym własnie siedziała u niej w pokoju, przy stole i piła herbatę z cytryną. Babcia do kuchni musiała iść przez korytarz, z czajnkiem pełnym wrzątku dreptała w tę i z powrotem, by zrobić wnukom herbate. Zatęskniłam bardzo. Małowmówna, nie pamietam jej głosu, nie pamietam żadnych opowieści, pamietam ją milczącą i spokojną. Pamiętam stół przykryty ceratą i krzesła za którymi się chowałam kiedy babcia wracała z kuchni, a ona udawała, że mnie nie widzi i szuka. Zupełnie tak samo robi Wesołka, nie tylko swojej babci. Co wieczór po wyjściu z łazienki biegnie do pokoju, M. bierze ją na ręce, kiedy ta piszcząc ucieka przed Azarem. Hałas na cały blok, co wieczór ta sama radocha :) Kiedy docieram za nimi, Wesołki już nie ma, leży schowana pod kołdrą, a ja udaje, że jej szukam. Ciekawe czy to zapamieta?
Niedługo ten rytułał ulegnie modyfikacji, zmieni sie miejsce akcji i bohaterowie - dojdzie babcia, dziadek i wujcio wariatuncio. Ponad 4 miesiace u nich pomieszkamy, a w tym czasie powstanie nasze nowe szafirkowe królestwo. Za tydzień ma być początek przygody pt. budowa. Za tydzień z kawałkiem zaczyna się też inna przygoda - druga seria, mam nadzieję dokończymy z sukcesem to co przerwaliśmy.
Z chmur czy też z serca? .... w  chmurach i w sercu Wyjątkowy czuwa.....

wtorek, 9 marca 2010

Wyniki

Wyników nadal nie ma.... trochę sie zirytowałam, wiec naskrobię maila do pani psor.

Gama

Musiałam jeszcze na chwilunię tutaj wpaść. Nie mogłabym pójśc spać i sie nie pochwalić, że znam cudowne miejsce. Miejsce spotkań cudownych kobiet z którymi tworzymy nieźlebrzmiącą gamę przecudownych nut!
Najlepsze jest to, że nikt tam nie ma wstępu i czujemy sie bezpieczne. tadam
Żeby nie było mało to dodam jeszcze, że dodaje mi to skrzydeł. Takie wspaniałe jest nasze forum sierpniowych mam.
to napisałam ja, nie jarząbek :)
na dziś wystarczy tego dodawania, bo jutro będę zminusowana od rana.

ps. dużo się teraz dzieje, ale wybacz pamiętniku nie mogę zapeszać, więc cicho sza.

wtorek, 2 marca 2010

To i owo na galowo ;)

Bywa się tu i ówdzie, najczęściej w pracy i w domu-swoim albo znajomych ;) no chyba, że M. zadzwoni ok. 13ej i powie, ze na 18tą idziemy na uroczystą gale w Dworze Artusa. No bo jak już gdzieś wyjść to na salony hehe. W związku z tym, że niektóre moje ubrania się skurczyły ;) już jakiś czas temu, trzeba było na szybko sobie coś kupić. Nie pójdę przecież w dźinach (choć byli i tacy), bo moja koleżanka z pracy dostałaby zawału ;) Czasu mało, oj mało, wizja stresu w przebieralni krążyła nade mną do końca pracy, a jak nic nie znajdę? Albo znajdę tylko nie w swoim rozmiarze? No ale spoko loko luz i spontan, damy radę.


Druga babcia zamówiona na wieczór (Wesołka szczęśliwa) przybyła wcześniej żebym miała szansę odziać się jak należy. Druga babcia w tym sensie, że tego dnia jako druga będzie towarzyszyć Wesołce, bo tak to ona zdecydowanie wysuwa się na pierwsze miejsce wśród babć :D

W pobliżu tylko jeden sklep, w którym mogłabym ewentualnie coś znaleźć, na dalsze wyprawy do galerii czasu za mało, ale w tym jednym się udało. W dodatku były przeceny i sobie lajsnęłam korale do kompletu, nawet Wesołka była koralami u mamy zaskoczona. No ale jak szaleć to szaleć, na fryzjera też nie pożałowałam. Szału w 30 minut nie zrobi się na głowie, ale ja to nawet w godzinę bym tego nie zrobiła co fryzjerka w 15 min. ;) No to byłam gotowa na pokazanie się wśród elity. Gala rozdania Złotych i Srebrnych Karet, Kryształowego Serduszka i Aniołów stała przede mną otworem. Do wczoraj nie miałam pojęcia, że takie honorowe nagrody są przyznawane przez czytelników jednego z naszych regionalnych dzienników, a to już 16 raz. Jaki to człowiek nieświadomy żyje to szok. Nie żeby ta świadomość bardzo odmieniła moje życie, ale poczułam, że może powinnam bardziej się interesować życiem regionu? przecież ja nawet nie czytam tego Dziennika! O różnych ważniejszych wydarzeniach jak np. postępy w sprawie budowy mostu dowiaduje się od rodziny czy znajomych. Ktoś mógłby powiedzieć, że to wstyd...Pewnie i wstyd, ale mi ten wstyd nie przeszkadza. Inne mam priorytety w życiu. Jeden z nich właśnie zagląda mi przez ramię i udaje, że jest pieskiem. Kto wie może w przyszłości będzie bardziej ode mnie interesować się takimi sprawami i będzie moim informatorem? a ja spokojnie będę mogła się zajmować swoimi kwiatkami w ogrodzie albo pisać na forum :D

Ale ja nie o tym chciałam, na takie zmiany przyjdzie jeszcze czas, albo i nie. Teraz ważniejsze jest to co się wydarzyło po gali, w trakcie występu Atrakcyjnego Kazimierza. Piosenki AK posiadają teksty o specyficznym humorze, taka drobna satyra. Nigdy nie byłam wielką fanką, ale jak posłuchałam ich na żywo to przez chwile byłam nawet. No może nie wielką, Garou możesz spać spokojnie;) ale ubawiliśmy się razem z M. na ich występie. Nie przeszkadzała mi nawet sztywna widownia. Miski nam się uśmiechały, a nogi same rytm wybijały. Przypomniały mi się młodzieńcze lata, czyli nie tak odległe, no ale jednak nie tak bliskie. Przebudziła się w środku tęsknota za tamtymi latami, za wolnością i szaleństwem. W pewnym momencie ocknęła się też moja przeogromna tęsknota za Wyjątkowym, poczułam ogromny smutek. Tak nagle, że nie byłam na to gotowa, wielki skok z radości i zadowolenia w przeogromny smutek. Całe szczęście znalazłam w sobie tyle siły by wrócić do normy i jakoś spędzić resztę wieczoru. Ehhh tęsknoto przeogromna nie opuszczaj mnie, ale proszę nie nachodź tak z nienadzka.