witajcie w mojej krainie

w krainie matki doświadczonej ....


...mamy ANIOŁKA -Wyjątkowego 28.07.2009-06.08.2009...
... mamy Wesołki -SŁODKIEJ od 10.2010....







niedziela, 30 maja 2010

majowa poczekalnia okazała tak intensywna, że zaniedbałam bloga. generalnie przy komputerze dużo mniej jestem - no chyba, że w pracy ;> maj już prawie skończony, a tu dopiero drugi wpis.
spodziewałam się zdecydowanie lepszego maja. jedno co się udało to sprzedać mieszkanie i wyprowadzka. choć to istna rewolucja, ale tak miało być.

WYNIKI Wesołki przyszły. taaa przyszły w końcu po takim czasie wyczekiwania i co? zostałam zaskoczona, inaczej mówiąc czuję się oszukana ... dlatego nic nie wspomniałam tutaj. Byłam zła i nadal jestem, bo pobieranie krwi (istny horror u Wesołki - jeszcze niedawno o tym wspominała) cała wycieczka do Zakładu Genetyki, potem to oczekiwanie, jak dla mnie, poszło na marne. Nie znaleziono u niej co prawda takiej mutacji jak u nas, ale nie ma gwarnacji, że nie posiada innej mutacji i dlatego na wyniku widnieje zdanie: istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że nie jest nosicielem SLOS. Spodziewałam się dwóch rozwiązań, albo wynik pozytywny, albo negatywny. Teraz jest niby ok, ale nie do końca. I jak dla mnie to rozwiązanie jest do kitu, bo oznacza nadal bycie w niepewności. Tak samo jak byłam w ciaży z Wyjątkowym, niepewność nam towarzyszyła do samego końca, choć wtedy bardziej wynikała z nadziei jaką chcieliśmy mieć. Ta niepewność jest inna, ale również irytująca. Kiedy Wesołka dorośnie i zapragnie potomstwa czekają ją irytujące badania i irytujace oczekiwanie. Nie wiem dlaczego, ale wydawało mi się, że medycyna jest na tyle posunieta, że można takimi badaniami jednoznacznie rozstrzygać takie kwestie. Łudziłam się, że będzie jasno i klarownie. Wiem, wiem, są gorsze sprawy na tym świecie niż takie wyniki, ale nic na to nie poradze, że oczekiwałam pewności, bo to mi sugerowano namawiając na te badania. Jeśli ktoś nie znajduje się w takiej sytuacji to nigdy tego nie zrozumie. Tak jest ze wszystkim, co nas nie dotyczy, jest nam obce - choćby nie wiem ile empatii było w człowieku. Empatia to fajny temat na jakiś osobny post......
No dobra, ale już nie smęce i sie nie nakręcam. Idziemy na przód i działamy. Co nas nie zabije to nas wzmocni itp. Jest jeszcze sporo do zrobienia i do przeżycia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz