Którą wybrać z dróg?
Niczym słowa piosenki brzmią te słowa od ... no ponad tygodnia w sumie, w mojej biednej głowie. Głowa biedna, bo odpowiedziec nie potrafi i słowa te dalej ją gnębią i gnębią. Ba nawet czuję jakis dziwny nacisk, żeby sie śpieszyć, ale jak wiadomo pośpiech jest złym doradcą, więc staram się wrzucić mniejszy bieg. Wyjazd dwudniowy niewiele pomógł, choć na to liczyłam. A może pomógł jeno ja jeszcze o tym nie wiem? W końcu do paru wniosków istotnych doszłam: wiem, że chciałabym, a boję się ;) Wiem, że nie powinnam zrezygnować tylko wybrać i działać.
W które drzwi wejść? żeby dobrze na tym wyjść ;) Jedne z tych drzwi otworzyły sie szerzej w niedzielny poranek, promienie słońca obudziły moją biedną głowę i troszke jej rozjaśniły, chwilowo niestety.
Na pewno droga ta nie będzie łatwa, ani jedna ani druga. No tak bo są dwie drogi, które prowadzą do kolejnego Przeogromnego Szczęścia. Każda z nich będzie sie wydawała długa w swej niepewności i niecierpliwości. Powiedzmy, że znam je obie, jedną lepiej, drugą gorzej.... może Nasz Drugi - Wyjątkowy mi podpowie jakoś?
Halo najwyższy czas omówić sprawę dokładnie z moim M, w końcu to on zaczął ten temat i jest jakby niezbędny w obu przypadkach :)
Kciuki i modły mile widziane.
poniedziałek, 22 lutego 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz