Troche mi smutno, bo chyba odczuwam bardziej niż kiedykolwiek upływ czasu- lata lecą zbyt szybko. W krainie przogromnej sporo sie działo i czasem sie boje myśleć co sie jeszcze wydarzy. Budowa domu upłynęła mi pod znakiem oczekiwania na coś przeciwnego, coś co zabrałoby nam te odrobinę szczęścia. Tak sie zbiegło z końcem budowy własnie choroba-a raczej choroby. Nic wiecej nie pragnę tylko, aby to juz był koniec, aby odetchnąc jakis dłuższy czas i móc sie cieszyć tym co jest i tym co będzie.
Roku podsumowywać nie będę, bo czuję niedosyt, wolałabym inną końcówkę zdecydowanie. Ale co tam można sobie woleć. Poza tym jak człowiek popatrzy dookoła to czasem dociera do niego, że na serio, pomimo tylu przeszkód rożnych, należy sie cieszyc z tego co sie ma.
Tak to już jest, ze jednego dnia osiagam pełnię szczęścia, czuje sie zrelaksowana i zrealizowana, chce iść na przód, pełna nadziei....gdy nagle dopada mnie stan otępienia- bo nie wiem co tu zrobić by ruszyc do tego przodu- i takiej pretensji- dlaczego nie mogłoby to przyjsc samo, łatwo i przyjemnie, tylko trzeba sie nasprężać... sinusoida życia, sinusoida emocji.
Tak wiec życzę sobie i wszystkim złapania równowagi w 2011 i aby Wasze krainy były przeogromnie szczęśliwe i radosne, przeogromnie -koniecznie! Niech sie Wasze plany realizują i niech sie rodzą następne do zrealizowania :)
Sobie życzę aby następne Święta Bożego Narodzenia były 2+2 oraz reszta składu niezmieniona :D
czwartek, 30 grudnia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz