Bywa się tu i ówdzie, najczęściej w pracy i w domu-swoim albo znajomych ;) no chyba, że M. zadzwoni ok. 13ej i powie, ze na 18tą idziemy na uroczystą gale w Dworze Artusa. No bo jak już gdzieś wyjść to na salony hehe. W związku z tym, że niektóre moje ubrania się skurczyły ;) już jakiś czas temu, trzeba było na szybko sobie coś kupić. Nie pójdę przecież w dźinach (choć byli i tacy), bo moja koleżanka z pracy dostałaby zawału ;) Czasu mało, oj mało, wizja stresu w przebieralni krążyła nade mną do końca pracy, a jak nic nie znajdę? Albo znajdę tylko nie w swoim rozmiarze? No ale spoko loko luz i spontan, damy radę.
Druga babcia zamówiona na wieczór (Wesołka szczęśliwa) przybyła wcześniej żebym miała szansę odziać się jak należy. Druga babcia w tym sensie, że tego dnia jako druga będzie towarzyszyć Wesołce, bo tak to ona zdecydowanie wysuwa się na pierwsze miejsce wśród babć :D
W pobliżu tylko jeden sklep, w którym mogłabym ewentualnie coś znaleźć, na dalsze wyprawy do galerii czasu za mało, ale w tym jednym się udało. W dodatku były przeceny i sobie lajsnęłam korale do kompletu, nawet Wesołka była koralami u mamy zaskoczona. No ale jak szaleć to szaleć, na fryzjera też nie pożałowałam. Szału w 30 minut nie zrobi się na głowie, ale ja to nawet w godzinę bym tego nie zrobiła co fryzjerka w 15 min. ;) No to byłam gotowa na pokazanie się wśród elity. Gala rozdania Złotych i Srebrnych Karet, Kryształowego Serduszka i Aniołów stała przede mną otworem. Do wczoraj nie miałam pojęcia, że takie honorowe nagrody są przyznawane przez czytelników jednego z naszych regionalnych dzienników, a to już 16 raz. Jaki to człowiek nieświadomy żyje to szok. Nie żeby ta świadomość bardzo odmieniła moje życie, ale poczułam, że może powinnam bardziej się interesować życiem regionu? przecież ja nawet nie czytam tego Dziennika! O różnych ważniejszych wydarzeniach jak np. postępy w sprawie budowy mostu dowiaduje się od rodziny czy znajomych. Ktoś mógłby powiedzieć, że to wstyd...Pewnie i wstyd, ale mi ten wstyd nie przeszkadza. Inne mam priorytety w życiu. Jeden z nich właśnie zagląda mi przez ramię i udaje, że jest pieskiem. Kto wie może w przyszłości będzie bardziej ode mnie interesować się takimi sprawami i będzie moim informatorem? a ja spokojnie będę mogła się zajmować swoimi kwiatkami w ogrodzie albo pisać na forum :D
Ale ja nie o tym chciałam, na takie zmiany przyjdzie jeszcze czas, albo i nie. Teraz ważniejsze jest to co się wydarzyło po gali, w trakcie występu Atrakcyjnego Kazimierza. Piosenki AK posiadają teksty o specyficznym humorze, taka drobna satyra. Nigdy nie byłam wielką fanką, ale jak posłuchałam ich na żywo to przez chwile byłam nawet. No może nie wielką, Garou możesz spać spokojnie;) ale ubawiliśmy się razem z M. na ich występie. Nie przeszkadzała mi nawet sztywna widownia. Miski nam się uśmiechały, a nogi same rytm wybijały. Przypomniały mi się młodzieńcze lata, czyli nie tak odległe, no ale jednak nie tak bliskie. Przebudziła się w środku tęsknota za tamtymi latami, za wolnością i szaleństwem. W pewnym momencie ocknęła się też moja przeogromna tęsknota za Wyjątkowym, poczułam ogromny smutek. Tak nagle, że nie byłam na to gotowa, wielki skok z radości i zadowolenia w przeogromny smutek. Całe szczęście znalazłam w sobie tyle siły by wrócić do normy i jakoś spędzić resztę wieczoru. Ehhh tęsknoto przeogromna nie opuszczaj mnie, ale proszę nie nachodź tak z nienadzka.
wtorek, 2 marca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz