dziś pierwszy dzień pierwszego urlopu wakacyjnego w tym miejscu. dwa lata tamu w sierpniu nigdy bym nie pomyślała, ze spędze go tutaj, we własnym domu, ale włąsnie to co wydarzyło sie dwa lata temu pchnęło nas w tym kierunku. jakie to życie bywa przewrotne.
z Wesołką zaczęłyśmy dzien od wizyty u diabetologa, ba o tym bym nie pomyslała nawet rok temu. nio ale tak się stało, ze chodzimy tam 1 raz w miesiącu i tak będziemy chodzić aż do 18tki Wesołki. potem będziemy zdani bardziej na siebie, nio chyba, ze coś się zmieni i o dorosłych też będzie się tak dbało jak o dzieci chore na cukrzycę. z tego co wiem obecnie słabo z tą opieką bywa.
co bedziemy porabiać za rok? mam nadzieje, ze będziemy szczęsliwi i zdrowi hmmm nio nie bardziej chorzy niz obecnie.
poniedziałek, 8 sierpnia 2011
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz