witajcie w mojej krainie

w krainie matki doświadczonej ....


...mamy ANIOŁKA -Wyjątkowego 28.07.2009-06.08.2009...
... mamy Wesołki -SŁODKIEJ od 10.2010....







wtorek, 26 stycznia 2010

przeniesiony- Tęsknię 2009-11-21 11:05:25

Dziś sobota, zleciał kolejny tydzień. Tydzień pracy, masy obowiązków i zadań, a jednak znajduje się miejsce i czas na tęsknotę i myśli. Cały tydzień nie byłam na cmentarzu, pewnie dlatego bardziej mnie doły dopadają.


W głowie nie zanika obraz mojej kruszynki tak fatalnie potraktowanej przez naturę. Brakuje mi Naszego Drugiego, brakuje mi tego, że Go nie wytuliłam, jedynie pogłaskałam po rączkach i nóżkach. Nie mogłam Go wziąć i ucałować, bo bałam się sprawić mu ból swoim dotykiem. Nawet nie przesiadywałam godzinami koło niego, to były krótkie chwile, bo ból rozsadzał mi klatkę piersiową i ramiona. Byłam za słaba, choć słyszałam od niektórych lekarzy czy położnych, że jestem Wielka... Pediatra próbowała pocieszać jak mogła. Tylko jedna położna usiadła obok mnie i objęła kiedy się rozpłakałam na pytanie jak się czuję. Żadne słowa nie oddałby tego jak się wtedy matka czuje...

Teraz chodzę do pracy i mimowolnie zastanawiam się co inni myślą, co można myśleć ... pewnie się dziwią, że ja tak szybko do pracy wróciłam, że się do nich uśmiecham na korytarzu. Jak to pozory mogą mylić...


Mam czasem chęć głową powalić w jakiś mur, sama nie wiem skąd to się wzięło. Jeszcze 2 m-ce temu miałam chęć wyskakiwać przez zamknięte okno, żeby zadać sobie większy ból fizyczny od tego cierpienia? Na szczęście rozsądek zwyciężał i jestem cała, tylko czasem się zastanawiam po co. mam dosyć tego świata, mam dosyć siebie. Jednak przywołuję się do porządku, bo przecież jest Wesołka, która mnie potrzebuje – pamiętam o niej i staram się jak mogę. Tylko te choroby wokół mnie przerażają....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz